Dowcipy o Pracy Poziom humoru na tej stronie 7.50

15 marzec 2018 16:48
Gdy kolejny raz spóźniłem się do pracy szef wezwał mnie do gabinetu;
- Jaka jest twoja wymówka tym razem?
- Zaspałem.
- Na miłość boską, powiedz choć raz coś czego nie słyszałem
- Ślicznie dziś wyglądasz.
9.0
(12 ocen)
0
0
22 czerwiec 2017 13:06
Faceta wzięli do wojska. Przychodzi na komisję, a że trafił na dobrego człowieka, pyta go wojak gdzie chce służyć.
- W lotnictwie. Od zawsze chciałem latać.
- Dobrze. Będziesz latał. Musisz tylko zdać kilka testów.
Spróbował. Nie zdał. Wraca przed komisję.
- No cóż. Przykro mi chłopcze. Pozwolę ci znowu wybrać.
- Obrona przeciwlotnicza.
- Hmm... A dlaczego?
- Skoro ja nie będę latał to nikt nie będzie!
6.3
(21 ocen)
0
0
23 maj 2017 12:29
Leci sobie duży pasażerski samolot. Spokojnie, bez ciśnień, pogoda ładna. Nagle podlatuje do niego wojskowy F16, którego pilotowi straszliwie się nudzi i zaczyna wkurwiać pilota dużej maszyny. Przelatuje nad nim, pod nim, jakieś beczki, korkociągi w niebezpiecznej odległości itp. Przy czym cały czas szydzi z pilota samolotu pasażerskiego:
- Czym ty latasz? Stodołą? Patrz na to gościu. Zrobisz tak? Nie zrobisz! Mam lepszy samolot i nie ma czegoś takiego co potrafisz ty i Twoja maszyna, czego ja bym nie zrobił milion razy lepiej!
Koleś w pasażerce coraz bardziej wnerwiony, po którejś tam sugestii by się żołnierzyk odstosunkował, w końcu proponuje:
- OK, DeltaTangoCharlieCośTam. Teraz wykonam jeden myk, ale jak go nie powtórzysz - na dole stawiasz kolację, panienki, a na kadłubie swojego "odkurzacza" piszesz: JESTEM ZŁOMEM. Umowa?
- Dawaj, misiu! Nie ma takiej opcji, żebyś wygrał, więc to Ty napiszesz ten tekst na swoim kadłubie, a wódeczka, panienki itp. na Twój koszt!
- Uwaga, zaczynam, tylko się nieco odsuń.
Pilot F16 czeka. Mija pół minuty, pułap ten sam, prędkość ta sama, nic się nie zmienia. Mija minuta, dalej nic. W końcu pilot pasażerskiego odzywa się w słuchawce:
- Dobra, skończyłem.
- A co to, ku*wa, miało niby być?!
- Byłem się odlać.
8.9
(40 ocen)
0
0
29 styczeń 2015 13:04
Rozmowa kwalifikacyjna:
- Proszę wymienić swoją 1 mocną cechę
- Jestem wytrwały
- Dziękuję, skontaktujemy się z panem później
- Zaczekam tutaj
9.1
(93 ocen)
0
0
25 październik 2014 11:37
Wszyscy trenerzy przed eliminacjami do mundialu w Brazylii przygotowywali taktyki oprócz Fornalika. Po meczu Polska Anglia mówi, że nawet z najlepszą taktyką przegrają.
1.8
(36 ocen)
0
0
~Soboliusz
19 kwiecień 2014 17:59
Fabryka. Wchodzi pracownik do biura szefa i pokazuje maila: \"Czy mogą pomarańcze być różowe?\" Szef patrzy na pracownika: \"Co mi Pan tu przyniósł? Do mnie z czymś takim???\"
Pracownik: U brygadzisty z tym byłem.
Szef: I co?
Pracownik: Miałem przyjść do Pana z tym.
Szef: Ale co powiedział brygadzista?
Pracownik: Powiedział, że ch.. wie... No to jestem.
7.9
(55 ocen)
0
0
3 marzec 2014 21:59
Ludzkość od niepamiętnych czasów zadaje sobie dwa pytania:
1. Kto wymyślił pracę?
2. Jak to możliwe, że pozostali go nie zabili?
8.4
(70 ocen)
0
1
3 marzec 2014 21:44
Szef nazywał sekretarkę swoim Słoneczkiem. Sam przy niej promieniał.
Aż któregoś dnia spochmurniał. Słoneczko zaszło.
6.6
(37 ocen)
0
0
25 luty 2014 20:32
W pewnym supermarkecie klient poprosił młodego sprzedawcę o pół główki sałaty. Niestety chłopak zaczął odmawiać. Klient był nieugięty i bardzo napierał, więc sprzedawca poszedł na zaplecze zapytać kierownika. Przychodzi i mówi:
- Panie kierowniku, jakiś palant chce kupić pół główki sałaty.
W tym momencie obejrzał się, a za nim stoi klient i patrzy na niego, więc szybko dodaje:
- A ten miły pan reflektuje na drugie pół główki!
Kierownik się zgodził, ale potem poszedł do sprzedawcy i mówi:
- Chłopcze, mogłeś mieć niezłe kłopoty dzisiaj, ale wykazałeś się opanowaniem i refleksem, potrzebujemy takich ludzi w naszej firmie. Skąd pochodzisz, chłopcze?
- Z Nowego Targu, proszę pana
- A dlaczego stamtąd wyjechałeś?
- Wie pan, to miasto bez przyszłości, same dziwki i hokeiści.
- Hmmmm, moja żona pochodzi z Nowego Targu!
- Taaaak? A na jakiej gra pozycji?
9.0
(144 ocen)
0
0
23 luty 2014 22:55
Rolnik wezwał weterynarza do swojego konia, który zachorował. Weterynarz zbadał konia i rzecze:
- Pański koń zaraził się paskudnym wirusem! Masz tu pan lekarstwo. Trzeba mu je dawać przez trzy najbliższe dni. Za trzy dni przyjadę. Jeśli mu się nie poprawi trzeba będzie go uśpić.
Tę rozmowę usłyszała świnia.
Pierwszego dnia koń dostał lekarstwo, ale nic mu się nie poprawiło. Świnia podeszła do niego i mówi;
- Dawaj, dawaj! Wstawaj!
Drugiego dnia to samo - lekarstwo nie poprawiło samopoczucia konia.
- Wstawaj! - nakrzyczała na konia świnia. - Jak nie wstaniesz to Cię uśpią!
Trzeciego dnia koniowi znowu dali lekarstwo. Znowu bez żadnego rezultatu.
Przyszedł weterynarz i mówi:
- Niestety nie mamy wyboru!. Koń jest zarażony wirusem, który może się przenieść na pozostałe konie!
Usłyszawszy to świnia pobiegła do konia i mówi:
- Wstawaj! Weterynarz tu przyszedł! Ostatnia Twoja szansa! Teraz albo nigdy! Wstawaj!
A koń ostatnim wysiłkiem woli podniósł się na nogi i truchtem oddalił się na koniec pastwiska.
- To cud! - krzyknął farmer zobaczywszy oddalającego się konika. - Musimy to oblać! Z tej okazji zarżniemy świnię!
8.0
(38 ocen)
0
0